O NAV’ie przy kawie

Z uwagą przeczytałem niedawny wpis Andrzeja Krawca o kontach rozrachunkowych w MS Dynamics NAV i w związku z jego wizją nadejścia nowego, nasunęła mi się pewna refleksja. Z Andrzejem współpracuję od lat, miałem okazję prowadzić z nim niejeden projekt wdrożeniowy, pozwolę sobie więc opowiedzieć historię związaną z jednym z nich.

Pojechaliśmy razem na krótką wizytę do klienta, który chciał podsumować zakres wcześniejszej współpracy i zdefiniować kierunki dalszych działań. Po części oficjalnej i wymianie wzajemnych uprzejmości nadszedł moment, w którym klient rozpoczął prezentację kolejnych pomysłów i oczekiwań w stosunku do systemu MS Dynamics NAV. Z mojej perspektywy wiele zagadnień przedstawianych przez klienta było dość niejasnych, ogólnych i mało konkretnych więc powoli zacząłem tracić wątek. Wtedy też zwróciłem się w kierunku Andrzeja, szukając u niego tego tajemnego porozumienia, które konsultantom pozwala na telepatyczną wymianę myśli i ustalenie strategii w celu przejęcia inicjatywy. Ku mojemu zdziwieniu jego postawa była zupełnie odmienna od tego, czego oczekiwałem. Niczym nie wzruszony, spokojnie mieszał swoją kawę, jakby nie rozumiał powagi tej sytuacji. W tym momencie rzeczywiście nieco się zmartwiłem, że oto Andrzej, legenda – stracił już tę iskrę i refleks konsultanta, ale postanowiłem poczekać na dalszy rozwój wydarzeń. Zresztą niedługo potem lista życzeń ze strony klienta dobiegła końca, przypieczętowana dość kategorycznym pytaniem: „co możecie Panowie na to zaradzić?"

Ku mojemu zdziwieniu Andrzej szybko się ożywił, wypił swoją perfekcyjnie wymieszaną kawę, podszedł do tablicy i przedstawił wizję rozwiązania problemów kilka minut wcześniej zgłaszanych przez klienta. Zrobił to tak, jakby znał te konkretne problemy od dawna, wszystkim poświęcił lata studiów i analiz, a teraz przyjechał do klienta właśnie po to, żeby zaprezentować swój masterplan. Była to koncepcja kompleksowa, przemyślana, niepozbawiona finezyjnych rozwiązań i ostatecznie praktycznie w całości przyjęta przez klienta.

Jeśli historia ta ma jakiś morał to taki, że prawem młodości jest bezczelność nowatorskich pomysłów i robienia wszystkiego po swojemu, a prawem Andrzeja spokojne picie dobrze zamieszanej kawy, bez obaw o przyszłość w tym biznesie, bo doświadczenie jest w nim kluczowe, jeśli nie najważniejsze. Na szczęście dla naszych wymagających klientów.

Autor: Paweł Koksa


Opublikowano
arrow_back Poprzednia
apps Zobacz pozostałe